Lipiec i pilne kontrole w ochronie zdrowia. Rząd zapowiada prześwietlenie systemu
Rząd zapowiada szybkie działania wobec kolejek, znajomości i pieniędzy w ochronie zdrowia
Lipiec ma być jednym z ważnych terminów w porządkowaniu zasad działania publicznej ochrony zdrowia. Premier Donald Tusk ogłosił rozpoczęcie szerokich działań kontrolnych, które mają pokazać, gdzie system nie działa tak, jak powinien. Chodzi zarówno o dostęp pacjentów do lekarzy i leczenia szpitalnego, jak i o sposób wydawania publicznych pieniędzy w placówkach medycznych. W centrum uwagi znalazły się sytuacje, w których o tempie przyjęcia do lekarza czy na zabieg mogą decydować nie procedury, lecz osobiste relacje i nieformalne ułatwienia.
Szef rządu zapowiedział, że obraz problemu ma powstać możliwie szybko, bo bez tego trudno przygotować skuteczne zmiany. Podkreślił, że system wymaga radykalnej naprawy i większej przejrzystości. Kontrole mają objąć także przypadki, w których niektórzy lekarze mogli wykorzystywać obowiązujące zasady do osiągania nieuzasadnionych korzyści finansowych, między innymi przez jednoczesną pracę w kilku miejscach. To ważna informacja dla zwykłych pacjentów, bo w praktyce przekłada się na pytanie, czy lekarz jest realnie dostępny tam, gdzie publiczna placówka deklaruje jego pracę.
"System, w którym znajomości mogą decydować o tempie dostępu do lekarza czy leczenia szpitalnego, wymaga radykalnych zmian. Dlatego niezbędna jest akcja kontrolna, która pozwoli zbudować możliwie szybki obraz koniecznych działań"
Donald Tusk, Premier
Dla mieszkańców oznacza to przede wszystkim próbę uporządkowania rzeczy, które budzą największe emocje: kolejek, poczucia nierównego traktowania i niejasnych zasad. Jeśli pacjent słyszy, że termin jest odległy, a jednocześnie pojawiają się sygnały o przyjęciach poza kolejnością, zaufanie do całego systemu natychmiast spada. Właśnie dlatego w zapowiedziach tak mocno wybrzmiewa nie tylko temat pieniędzy, ale również przejrzystości i odpowiedzialności. Rząd chce sprawdzić, czy publiczne środki rzeczywiście pracują na leczenie pacjentów, a nie giną w nieczytelnych mechanizmach.
Wynagrodzenia pod lupą. Są szpitale, gdzie pensje pochłaniają niemal cały budżet
Jednym z głównych powodów planowanej interwencji są wieloletnie dysproporcje płacowe w części środowiska medycznego. Jak zapowiedziano, w wielu przypadkach udział środków przeznaczanych na wynagrodzenia jest nieproporcjonalnie wysoki wobec wydatków bezpośrednio związanych z leczeniem pacjentów. Padają przy tym bardzo mocne liczby: w niektórych placówkach koszty wynagrodzeń pochłaniają prawie 100 procent budżetu szpitala. To oznacza sytuację, w której pieniędzy na codzienne funkcjonowanie, sprzęt, diagnostykę czy poprawę warunków leczenia może po prostu dramatycznie brakować.
"Nikogo nie obwiniam, ale system jest naprawdę zwyrodniały. Przez całe lata był coraz bardziej nastawiony na śrubowanie wynagrodzeń części lekarzy. Doszło do takich dysproporcji, że są szpitale, w których koszty wynagrodzeń stanowią niemal całość wszystkich wydatków"
Donald Tusk, Premier
To właśnie dlatego Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który ma pozwolić agencji podległej Ministerstwu Zdrowia skutecznie kontrolować i monitorować wynagrodzenia lekarzy. Jak zapowiedziano, kontrola ma dotyczyć konkretnych osób i konkretnych płac, a więc nie chodzi wyłącznie o ogólne zestawienia czy uśrednione dane. Dla obywateli może to oznaczać większą jasność co do tego, jak wydawane są publiczne pieniądze w szpitalach i przychodniach. W założeniu ma to pomóc odbudować społeczne zaufanie oraz ułatwić nadzór nad finansami całego systemu.
"Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który wreszcie umożliwi agencji podległej Ministerstwu Zdrowia skuteczne kontrolowanie i monitorowanie wynagrodzeń lekarzy. Będzie to dotyczyło konkretnych osób i konkretnych płac"
Donald Tusk, Premier
- Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy dotyczący kontroli i monitorowania wynagrodzeń lekarzy.
- Nowe przepisy mają zostać uchwalone jeszcze podczas obecnego posiedzenia Sejmu.
- W lipcu ma wejść w życie ustawa tworząca centralny rejestr umów jednostek sektora finansów publicznych.
- W niektórych szpitalach koszty wynagrodzeń sięgają niemal 100% wszystkich wydatków placówki.
W praktyce centralny rejestr umów, który ma ruszyć w lipcu, obejmie również publiczną służbę zdrowia, w tym SPZOZ-y. To narzędzie ma pozwolić lepiej zobaczyć, jakie kontrakty są zawierane i na jakich warunkach. Dla pacjentów nie jest to abstrakcyjny temat księgowy. Jeśli szpital będzie wydawał pieniądze w bardziej przejrzysty sposób, łatwiej będzie ocenić, czy środki trafiają tam, gdzie są najbardziej potrzebne: do leczenia, diagnostyki, personelu i organizacji pracy, która realnie skraca oczekiwanie na pomoc.
"Mam nadzieję, że we współpracy ze środowiskiem medycznym będziemy poszukiwać kolejnych rozwiązań prawnych, które uniemożliwią nadużywanie systemu"
Donald Tusk, Premier
NIK ma przygotować raport, a w razie potrzeby sprawy trafią do prokuratury
Zapowiedziane działania nie kończą się na zmianach ustawowych. Premier zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kompleksowych kontroli dotyczących wykorzystania publicznych pieniędzy przeznaczanych na ochronę zdrowia. Oczekiwany jest szczegółowy raport oraz wnioski wskazujące miejsca, w których mogło dochodzić do nadużyć. Jeżeli kontrolerzy potwierdzą nieprawidłowości i okaże się, że zostało złamane prawo, sprawy mają być kierowane do prokuratury.
"Zwróciłem się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kompleksowych kontroli. Chcę otrzymać szczegółowy raport oraz wnioski dotyczące miejsc, w których dochodziło do nadużyć. W uzasadnionych przypadkach sprawy będą kierowane również do prokuratury"
Donald Tusk, Premier
Z punktu widzenia pacjenta oznacza to próbę odpowiedzi na bardzo konkretne pytania: czy publiczne placówki działają według jasnych zasad, czy pieniądze są wydawane zgodnie z przeznaczeniem i czy dostęp do świadczeń jest równy dla wszystkich. Jeżeli kontrola wykaże, że środki były wydawane w sposób nieprawidłowy, konsekwencje mają dotknąć także osoby pełniące funkcje publiczne. To sygnał, że sprawa nie ma zatrzymać się na ogólnych deklaracjach, ale ma przełożyć się na decyzje personalne, odpowiedzialność polityczną albo działania organów ścigania.
Sprawa Szpitala Południowego i sygnały o leczeniu poza kolejnością
Osobną częścią zapowiedzianych wyjaśnień są doniesienia dotyczące Szpitala Południowego. W mediach pojawiły się sugestie, że z usług medycznych można było korzystać poza kolejnością albo z dodatkowymi ułatwieniami, także w odniesieniu do polityków Koalicji Obywatelskiej. Premier zapowiedział, że każda osoba, która znalazła się w takiej sytuacji, będzie musiała publicznie wyjaśnić, jak było naprawdę. Oczekiwane są też precyzyjne informacje zarówno od samego szpitala, jak i od samorządu warszawskiego.
"Dzisiaj w mediach pojawiają się sugestie dotyczące Szpitala Południowego i korzystania z usług poza kolejnością czy z ułatwieniami, także w odniesieniu do polityków Koalicji Obywatelskiej. Każdy, kto znajdzie się w tej sytuacji, będzie musiał publicznie wytłumaczyć, jak było naprawdę. Oczekuję również od szpitala i samorządu warszawskiego precyzyjnych informacji. Jest też wystarczająco dużo sygnałów, żeby szpital podjął także decyzje personalne"
Donald Tusk, Premier
W tej części zapowiedzi szczególnie mocno wybrzmiało, że nie może pozostać żadna dwuznaczność i wszystko ma zostać wyjaśnione do końca. Jeżeli prawo zostało naruszone, sprawą zajmie się prokuratura. Jeżeli zaś nie doszło do przestępstwa, ale złamano dobre obyczaje, mają pojawić się konsekwencje polityczne. Dla pacjentów to najprostszy test wiarygodności systemu: czy osoba bez znajomości ma dokładnie takie same szanse jak ktoś rozpoznawalny albo wpływowy.
"Nie może pozostać żadna dwuznaczność i wszystko musi być wyjaśnione do samego spodu"
Donald Tusk, Premier
"Jeśli okaże się, że złamano prawo, sprawą zajmie się prokuratura, a jeśli doszło do naruszenia dobrych obyczajów, będzie to skutkować odpowiedzialnością polityczną"
Donald Tusk, Premier
Na koniec padła też szersza diagnoza: problem nie dotyczy jednego szpitala i jednego miasta, ale może mieć charakter systemowy. Dlatego zapowiedziane kontrole mają pomóc ocenić skalę zjawiska i przygotować zmiany, które ograniczą ryzyko nadużyć w całej publicznej ochronie zdrowia. Według zapowiedzi do naprawy potrzebna będzie współpraca wszystkich sił politycznych, Prezydenta i środowiska medycznego. Stawka jest prosta i zrozumiała dla każdego: żeby o terminie wizyty, badania czy leczenia nie decydowały znajomości, lecz jasne zasady.
"Znajomości nie mogą decydować o tempie dostępu do lekarza czy szpitala. System wymaga radykalnej naprawy i wspólnej odpowiedzialności wszystkich środowisk politycznych"
Donald Tusk, Premier